Pomimo tego, że od tragicznych wydarzeń na Furii 361 minęło 200 lat, to pamięć o nich przetrwała i nadal żywo maluje się w umysłach wielu; nie tylko pobudzając ich wyobraźnię, ale także prowokując do głębszych przemyśleń oraz… Działań.
Naukowcy postanawiają sklonować Ellen Ripley, matkę – nosicielkę obcej formy życia, dzięki której będą mogli uzyskać dostęp do śmiertelnie niebezpiecznej broni. Początkowe etapy eksperymentu przebiegają gładko – Ripley odradza się na nowo, choć wskutek pewnych zabiegów nabiera ponadludzkich, a właściwie ksenomorficznych cech. Obdarzona niezwykłą inteligencją, nadzwyczajną zdolnością rozumowania oraz siłą daleko przewyższającą kobiecą, budzi strach wymieszany z gorączkową fascynacją; organizm Ellen stanowi bowiem kolejny ciekawy okaz, interesujące studium przypadku odbiegające od ogólnie przyjętych norm, jednak idealne do testowania różnorakich możliwości.
W tym samym czasie na Aurigę przybywa statek kosmiczny. Na jego pokładzie znajduje się szczególny ładunek - jest nim dwudziestka zahibernowanych osób, których ciała mają posłużyć jako inkubatory dla rozwoju rasy Obcych. Plan szybko zostaje zrealizowany, a pierwsze pomyślne efekty okrzyknięte sukcesem. Nie trwającym niestety długo, ponieważ ksenomorfom udaje się zbiec.
Wybucha panika, na statku dochodzi do makabrycznych scen, życie tracą grupy ludzi. Jedynie Ellen Ripley, połączona szczególną więzią z Królową Obcych, może mieć szansę na przetrwanie.
Czwarta już, odsłona literackich przygód Ripley w starciu z szalenie niebezpiecznymi mieszkańcami bezkresnego kosmosu, ujrzała światło dzienne kilkanaście lat temu, ale to w tym roku właśnie, przeżywa swoje drugie ODRODZENIE 😉. I co ciekawe, nie jest wcale kontynuacją autorstwa Alana Deana Fostera, a Ann Carol Crispin – autorki tworzącej również w gatunku science fiction.
Czy fani Fostera mają się więc czym martwić?
Zdecydowanie nie, ponieważ Crispin, co może zaskakiwać, dość mocno trzyma się stylu, w jakim jej poprzednik spisał wcześniejsze trzy części uniwersum. Czy zamierzenie, czy nie – tego roztrząsać dzisiaj nie będziemy – jednak z pewnością to spory plus, ponieważ cykl stanowi spójną całość. Autorka posługuje się piórem równie lekkim i równie przystępnym. Krótkie, konkretne zdania, nieskomplikowane słownictwo (mam głównie na myśli brak naukowego żargonu), poprawnie rozpisane dialogi, przyjemnie zwięzłe opisy tła fabularnego i postaci pobocznych z – uwaga! – nad wyraz plastycznymi scenami horrorowymi.
Tak, jeśli miałabym wskazać pole, na którym
Pani Cripin dominuje, to zdecydowanie byłaby to umiejętna kreacja obrazów strasznych.
Wodze wyobraźni zostały popuszczone. Górował naturalizm, sugestywność przekazu wraz z wizjami prawdziwie mrożącymi krew w żyłach. Nie zliczę, ile raz otrząsałam się z obrzydzenia, ile razy przebiegał mi przez plecy zimny dreszcz. Crispin odwaliła kawał dobrej roboty – momenty, które miały przerażać, w istocie przerażały; te które miały sprawiać, że serce biło szybciej, również to czyniły; chwile napięcia, niepewności, podskórnego lęku, przeczucia graniczącego wręcz z pewnością, że zaraz, tuż za rogiem, kryje się wielkie zło – także te emocje wywoływały. Autorka wykreowała świetny klimat, idealnie oddając poczucie osaczenia i klaustrofobii.
A jeśli rozwinąć wątek Ripley, jako matki ksenomorfów, to naprawdę wychodzi nam przyzwoita fabuła.
Crispin w ciekawy sposób poruszyła ów motyw, skupiając się nie na jego samym w sobie makabrycznym wydźwięku (choć i ten był gdzieniegdzie obecny), ale na wykorzystaniu oraz opisaniu prawdziwych rodzicielskich więzi, uczuć wyższych, które każda matka żywi względem swojego dziecka, z tą różnicą, że zamiast słodkiego bobasa, w objęciach Ellen umiejscowiona została okropna bestia.
I to był strzał w dziesiątkę, bo doskonale dopełniał całości. Historia prócz przerażającego wydźwięku, nabrała także swego rodzaju wielowymiarowości wzbogaconej o pewne refleksje czy dylematy ludzkie.
,,Obcy: Przebudzenie’’ jest więc nadal rozrywką utrzymaną na dobrym poziomie, jednak nieco wybijającą się na tle swoich poprzedniczek. Stanowi bowiem połączenie lekkiego czytadła z prawdziwie przyjemnie - straszną otoczką.
Klimatyczna, trzymająca w napięciu, idealna pozycja dla fanów uniwersum.