Zdarzyło się jeden jedyny raz, że wszyscy opuścili siedzibę Blake Security, gdzie mieszkają, aby trochę się zabawić. Wszyscy oprócz Matthiasa, agencyjnego informatyka-hakera, mającego wyraźną ochotę na flirt z Katie opiekującą się tego wieczoru maleńką Izabellą, córeczką Noaha i Lucii. Kiedy rozbawione towarzystwo wraca, okazuje się, że dziecko zniknęło. Nie ma też opiekunki, a Matthias leży nieprzytomny. Podejrzenia zrozpaczonych rodziców i ich przyjaciół kierują się ku niedawnym gościom Blake Security, a konkretnie ku towarzyszącemu szefowi ORUS agentowi o nazwisku David West aka Kameleon. Już wcześniej JJ ostrzegała, że jest to niebezpieczny zwyrodnialec-psychopata, który przed laty znęcał się nad nią i teraz prawdopodobnie zrobi wszystko, aby ją znowu dopaść. Jest więc JJ przekonana, że to ona ponosi winę za tragedię i kiedy Matthiasowi udaje się ustalić miejsce pobytu Kameleona, ona podejmuje decyzję...
Zbyt jednak naiwna jest ta walka ze złem wcielonym, szczególnie że autorki trochę na siłę dowartościowują w niej rolę kobiet, podczas gdy faceci popełniają błąd za błędem, mimo że przecież trzej z nich to byli zawodowi kilerzy a czwarty był kiedyś policjantem. Owszem, JJ jest wyrazistą postacią, ale w scenach łóżkowych jej osobowość jakby blednie lub, jak kto woli, słabnie z rozkoszy. A jest tych scen znacznie więcej niż w poprzednich tomach, wszystkie dość do siebie podobne. Akcja toczy się niezbyt wartko, więcej czasu upływa na gadaniu o możliwych kolejnych etapach walki niż na ich wykonywaniu. W dalszym ciągu kilka wątków, zainicjowanych już w trylogii Shameless, nie zostało zamkniętych. Końca nie widać, okazuje się bowiem, że losy pozostałych agentów Blake Security stanowią temat następnych mini-cykli autorstwa pań Malone. Zapewne każdy z nich będzie przeżywał romans swojego życia, pełen gorącego seksu